Cała gra rozgrywa się w ciągu kilkudziesięciu sekund. Mężczyzna z telefonem ręcznym nagrywał federalnych dokonujących rejestracji. proste, że druga ręka ma zastosowanie. Blisko do innych cywilów, którzy próbowali coś im przeszkodzić.
Kolejne sekundy są bardzo chaotyczne. Funkcjonariusze odpychają postronnych, używając gazu. Mężczyzna z telefonem, który może zostać wykluczony. Funkcjonariusze odciągają go i obalają na ziemię. Zaczyna się szamotanina.
Słychać gwizdki, których protestujący używa, poprzez ostrzeżenie przed pojawieniem się służb. miał krzyczy: "On ma broń". Mężczyzna powalony rzeczywiście ma pistolet, ale nie w rękach, tylko przy spodniach. Jeden z agentów odbiera mu go i szybko odsuwa się na bok. Niemal jednocześnie pada pierwszy strzał, a następnie trzy kolejne.
Funkcjonariusze stopniowo odsuwają się od ciał, w kierunku których oddają jeszcze więcej sześć strzałów. Późniejsze władze federalne podają zupełnie inny przebieg zdarzenia. - Sytuacja w USA wymyka się …Więcej
Normalny człowiek nie chodzi po mieście z pistoletem. Nie miesza się z pistoletem w tłumne protesty. Stanowi wówczas zagrożenie. Nie wiadomo co takiemu odwali. Gdyby zabił policjanta osłabiłoby to chęć wstępowania innych do służby. Jeśli na domonstracje rozpędzane przez uzbrojnych policjantów mogą przychodzić uzbrojeni demonstranci? To co, wojna? Funkcjonariuszy wielu ale demonstatów dużo, dużo więcej. To kto wygra ?