majs

Maria Valtorta 20.

20. Z NEFTALII DO GISZALI. SPOTKANIE Z RABBIM GAMALIELEM
Napisane 10 maja 1945. A, 5013-5022
«Nauczycielu! Nauczycielu! Czy wiesz, kto jest przed nami? To rabbi Gamaliel!
Siedzi ze sługami w karawanie, w cieniu drzewa, osłonięty od wiatru. Właśnie
pieką baranka. Co teraz zrobimy?»
«To co chcieliśmy uczynić, przyjaciele. Pójdziemy własną drogą...»
«Ale Gamaliel należy do Świątyni.»
«Gamaliel nie jest podstępny. Nie lękajcie się. Pójdę przodem.»
«O! Ja też idę» – mówią razem kuzyni, wszyscy Galilejczycy i Szymon. Jedynie
Iskariota i także Tomasz wydają się mało zdecydowani iść dalej. Jednak
podążają za innymi. Jeszcze kilka metrów górskiej drogi, wyżłobionej pomiędzy
dwoma ścianami drzew, a potem zakręca ona i wychodzi na rodzaj płaszczyzny.
Przecina ją i rozszerza się. Dalej staje się ponownie wąska i kręta, pod
splecionymi gałęziami. Na polanie – nasłonecznionej, a równocześnie
zacienionej pierwszymi liśćmi lasu – znajduje się wielka liczba osób pod
okazałym namiotem. Inni zajmują się na uboczu obracaniem baranka nad
płomieniem.
Nie ma co mówić! Gamaliel dobrze zadbał o siebie. Jeden człowiek w podróży, a
poruszył regiment służących i wziął ze sobą nie wiem ile bagaży. Teraz siedzi
pośrodku namiotu, utworzonego z zasłony rozciągniętej na czterech złoconych
palikach. Jest to rodzaj baldachimu, pod którym znajdują się niskie miejsca do
siedzenia, pokryte poduszkami, i stół wzniesiony na kozłach ozdobionych
markieterią, okrytych bardzo delikatnym obrusem, na którym słudzy układają
drogocenne nakrycia. Gamaliel wydaje się bożkiem. Otwarte dłonie [opiera] na
kolanach. Sztywny, hieratyczny, sprawia wrażenie posągu. Słudzy uwijają się
wokół niego jak motyle. On nie zwraca na nich uwagi. Rozmyśla. Ma prawie
całkiem zamknięte powieki. Gdy je podnosi, ukazują się bardzo ciemne oczy,
głębokie i pełne zamyślenia, w całej ich poważnej piękności. Ma długi i delikatny
nos, nieco łysiejące czoło starszego mężczyzny, wysokie, naznaczone trzema
równoległymi zmarszczkami. Wielka niebieskawa żyła znaczy literę „V‟ pośrodku
prawej skroni.
Odgłos kroków przybywających osób sprawia, że słudzy się rozglądają. Gamaliel
także się odwraca. Dostrzega Jezusa, zbliżającego się na czele [grupy]. Widać
jego zaskoczenie. Wstaje i idzie na skraj namiotu, nie dalej. Jednak stąd skłania
się głęboko, z ramionami skrzyżowanymi na piersiach. Jezus odpowiada w ten
sam sposób.

63
«Ty tutaj, Rabbi?» – pyta Gamaliel.
«Tak, rabbi» – odpowiada Jezus.
«Czy mogę Cię zapytać, dokąd idziesz?»
«Z przyjemnością ci odpowiem: idę z Neftalii do Giszali.»
«Pieszo? Ależ droga przez te góry jest długa i trudna. Zbytnio się zmęczysz.»
«Wierz Mi, że jeśli Mnie przyjmują i słuchają, nie czuję się utrudzony.»
«Zatem... pozwól mi jeden raz być tym, który da Ci wytchnienie. Baranek jest
gotowy. Pozostawilibyśmy resztki ptakom, bo nie mam zwyczaju zabierać ich ze
sobą. Widzisz, że mogę bez trudu zaprosić Ciebie, a z Tobą uczniów. Jestem
Twoim przyjacielem, Jezu. Nie uważam, że jesteś mniejszy ode mnie, lecz
większy.»
«Wierzę i przyjmuję [zaproszenie].»
Gamaliel zwraca się do sługi, który pewnie wszystkim kieruje. Ten wydaje
polecenia. Powiększają namiot. Z licznych mułów zdejmują dla uczniów Jezusa
dodatkowe stołki i nakrycia.
Przynoszą kubki do obmycia palców. Jezus z największym dostojeństwem
wypełnia ten ryt, natomiast apostołowie – którym Gamaliel bystro się przygląda
– czynią to możliwie jak najmniej niezgrabnie, z wyjątkiem Szymona [Zeloty],
Judasza z Kariotu, Bartłomieja i Mateusza, bardziej przyzwyczajonych do
wszelkich żydowskich subtelności.
Jezus siada przy Gamalielu, który jest sam po swojej stronie stołu. Naprzeciw
Jezusa zajmuje miejsce Zelota. Po modlitwie ofiarowania, którą Gamaliel
wypowiada uroczyście i powoli, słudzy kroją na części baranka i dzielą go
pomiędzy gości. Napełniają kubki winem lub pitnym miodem, zgodnie z
życzeniem.
«Przypadek nas połączył, Rabbi. Naprawdę nie sądziłem, że spotkam Cię w
drodze do Giszali.»
«Idę do wszystkich ludzi.»
«Tak. Ty jesteś Prorokiem niestrudzonym. Jan pozostaje na miejscu. Ty jesteś
wędrowcem.»
«W ten sposób łatwiej jest duszom Mnie spotkać.»
«Nie powiedziałbym tego. Zmieniając miejsce pobytu, utrudniasz im to.»
«Mylę wrogów, lecz ci, którzy Mnie pragną, bo kochają Słowo Boże, znajdują
Mnie. Nie wszyscy mogą przyjść do Nauczyciela, dlatego Nauczyciel, który ich
wszystkich pragnie, idzie ku nim. Wyświadczam dobro dobrym, a krzyżuję spiski
nienawidzących Mnie.»
«Mówisz to do mnie? Ja Cię nie nienawidzę.»
«Nie, nie do ciebie. Jednak będąc sprawiedliwy i szczery, możesz powiedzieć,
czy to, co mówię, jest prawdą.»
«Tak. To prawda. Ale... widzisz... To dlatego, że my, starsi, nie rozumiemy Cię.»
64
«Tak. Stary Izrael na swoje nieszczęście Mnie nie rozumie... ale z własnej
woli.»
«Nieee!»
«Tak, rabbi. [Izrael] nie przykłada się, by zrozumieć Nauczyciela. Kto ogranicza
się tylko do tego, czyni zło, lecz zło względne. Wielu, przeciwnie, stara się pojąć
na opak Moje słowa i zniekształcać je dla zaszkodzenia Bogu.»
«Bogu? On jest ponad ludzkimi zasadzkami.»
«Tak. Jednak zadaje się Bogu szkodę w każdej duszy, która się potępia, bo
deprawuje się sama lub jest przez kogoś gorszona. Deprawowanie to
przeinaczanie dla samego siebie lub dla innych Mojego słowa i czynu. Każda zaś
dusza, która się potępia, jest raną zadaną Bogu.»
Gamaliel spuszcza głowę i zastanawia się z zamkniętymi oczyma. Potem trze
czoło długimi, smukłymi palcami, [wykonując] nieświadomy gest zatroskania.
Jezus patrzy na niego uważnie. Gamaliel podnosi głowę, otwiera oczy, patrzy na
Jezusa i mówi:
«Jednak Ty wiesz, że ja do takich nie należę.»
«Wiem. Ty należysz do pierwszych.»
«O! To prawda! Ale to nie dlatego, żebym się nie starał Ciebie zrozumieć. Twoje
słowo zatrzymuje się na moim rozumie i nie wchodzi głębiej. Rozum podziwia je
jako słowo uczonego, a duch...»
«A duch nie może go przyjąć, Gamalielu, gdyż jest przytłoczony zbyt wieloma
rzeczami: rzeczami w ruinie. Niedawno, idąc z Neftalii w tym kierunku,
przechodziłem przez górę odłączoną od łańcucha [górskiego]. Sprawiło Mi
radość przejście przez nią, bo ujrzałem piękno jeziora Genezaret i jeziora
Meron, tak jak widzą je z wysoka orły i aniołowie Pana. Mogłem powiedzieć
jeszcze raz: “Dziękuję, Stwórco, za piękno, jakim nas darzysz.” W tym czasie
cała góra była obficie obsypana kwiatami. Na łąkach, w sadach, na polach, w
lasach [drzewa] wypuszczały wiosenne listki. Wawrzyny rozsiewały zapach w
pobliżu oliwek, gotowych już ukazać śnieg tysięcy kwiatków. Nawet potężne
dęby – aby wyglądać piękniej – ubierały się w [pnącza] powojników i
wiciokrzewów. Tam natomiast, gdzie gigantyczne ruiny starożytnego Chazoru
zawalają wszystko, nie ma kwitnienia i urodzajności ani za sprawą człowieka,
ani natury. Na nic się tam zda wszelki wysiłek człowieka i trud wiatrów,
[przynoszących nasiona]. Na tych rumowiskach mogą wyrosnąć tylko pokrzywy
i ciernie, a gnieżdżą się tam jedynie węże. Gamalielu...»
«Rozumiem cię. My także jesteśmy rumowiskami... Rozumiem porównanie,
Jezu. Ale... nie mogę... Nie mogę postępować inaczej. Kamienie są zbyt głęboko
osadzone w ziemi...»
«Ktoś, w kogo wierzysz, powiedział ci: “Kamienie zadrżą na Moje ostatnie
słowa”. Po cóż jednak czekać na ostatnie słowa Mesjasza? Czy nie będziesz miał
wyrzutów sumienia, że nie poszedłeś za Mną wcześniej? Na ostatnie!... Smutne
słowa... jak słowa przyjaciela, który umiera, lecz poszliśmy Go wysłuchać zbyt
późno. Moje [słowa] są czymś więcej niż słowami przyjaciela.»
«Masz rację... Jednak nie mogę. Czekam na ten znak, by uwierzyć.»
«Kiedy pole jest zaniedbane, piorun nie wystarczy, by je przygotować pod
uprawę: nie ziemia go wchłonie, lecz pokrywające ją kamienie. Pracuj
65
przynajmniej, by je poruszyć, Gamalielu. W przeciwnym razie, jeśli będą zbytnio
zagłębione w twą duszę, znak nie doprowadzi cię do wiary.»
Gamaliel milczy, zamyślony. Posiłek się kończy. Jezus wstaje i mówi:
«Składam Ci dzięki, Mój Boże, za posiłek i za to, że mogłem rozmawiać z
mędrcem. Dziękuję ci, Gamalielu.»
«Nauczycielu, nie odchodź w ten sposób. Boję się, że się na mnie gniewasz.»
«O, nie! Musisz Mi wierzyć.»
«Zatem nie odchodź. Zdążam na grób Hillela. Czy wzgardziłbyś pójściem ze
mną? Dotrzemy szybko, bo mam muły i osły dla wszystkich. Musimy jedynie
zdjąć z nich juki. Poniosą je słudzy. A dla Ciebie będzie to skrót w najcięższej
części Twej drogi.»
«Nie odmówię towarzyszenia ci na grób Hillela. To dla Mnie zaszczyt.
Chodźmy.»
Gamaliel wydaje polecenia. Wszyscy pracują nad złożeniem prowizorycznej
jadalni. Jezus i rabbi wsiadają na muły i, jeden obok drugiego, posuwają się po
górskiej cichej drodze, na której dźwięczą tylko podkute kopyta.
Gamaliel milczy. Tylko dwa razy pyta Jezusa, czy siodło ma wygodne. Jezus
odpowiada, a potem milknie. Jest do tego stopnia pochłonięty myślami, że nie
zwraca uwagi na Gamaliela, który powściągnął nieco swego muła i puścił Go
przodem, na odległość łba, by dokładnie przyjrzeć się wszystkim ruchom
Jezusa. Oczy starego rabbiego wydają się oczami jastrzębia przypatrującego się
zdobyczy, tak są uważne i skupione. Jednak Jezus [jakby] tego nie widział.
Posuwa się naprzód powoli, na kroczącym wolno mule. Rozmyśla, a jednak
przygląda się każdemu szczegółowi, który Go otacza. Wyciąga rękę, by odsunąć
zwisającą kiść złotego szczodrzeńca. Uśmiecha się do dwóch ptaszków,
budujących gniazdko w jałowcu. Zatrzymuje muła i słucha zaniepokojonego
krzyku czarnołbistej gajówki, którym dzika synogarlica zachęca swego
towarzysza do pracy. Jakby błogosławi ją w zamyśleniu.
«Bardzo kochasz rośliny i zwierzęta, prawda?»
«Bardzo. To Moja żywa księga. Człowiek ma zawsze przed sobą fundament
wiary. Księga Rodzaju żyje w naturze. Kto zatem umie patrzeć, ten potrafi
uwierzyć. Ten kwiat – tak słodki w swym zapachu i zbudowany ze zwisających
kwiatów, a tak kontrastujący z kolczastym jałowcem, z tym kłującym
żarnowcem – czy mógł powstać sam z siebie? Popatrz na tego rudzika z tą
[jakby] grudką wyschłej krwi na swej puszystej szyjce. Czy mógł powstać sam?
A gdzie i jak te dwa gołębie mogły wymalować sobie taki onyksowy naszyjnik
na osłonie szarych piór? A te dwa motyle: jeden czarny o wielkich złotych i
rubinowych oczach, a drugi – biały w lazurowe paski, gdzie znalazły klejnoty i
wstęgi na swe skrzydła? A ten potok? To woda. Tak. Lecz skąd przypłynęła?
Gdzież jest pierwsze źródło wodnego żywiołu? O! Patrzeć znaczy wierzyć, jeśli
potrafi się dostrzegać.»
«Patrzeć znaczy wierzyć. Zbyt mało patrzymy na żyjącą Księgę Rodzaju, która
jest przed nami.»
«Zbyt wiele nauki, Gamalielu, a zbyt mało miłości i zbyt mało pokory.»
Gamaliel wzdycha i potakuje.
66
«To tu. Przybyliśmy, Jezu. Tu jest pochowany Hillel. Zsiądźmy. Zostawmy muły.
Zajmie się nimi sługa.»
Zsiadają, przywiązują do pnia drzewa oba muły i kierują się ku grobowcowi,
który wystaje ze skały, opodal obszernej posiadłości całkowicie zamkniętej.
«Przychodzę tu rozmyślać, przygotowując się na święta Izraela» – mówi
Gamaliel wskazując dom.
«Niech Mądrość udzieli ci Swojego światła.»
«A tu – aby się przygotować na śmierć – Gamaliel wskazuje grób. – On był
sprawiedliwy.»
«To był człowiek sprawiedliwy. Chętnie pomodlę się przy jego prochach.
Jednak, Gamalielu, Hillel nie powinien uczyć cię jedynie umierać, lecz on
powinien nauczyć cię żyć.»
«Jak, Nauczycielu?»
«Człowiek jest wielki, kiedy się korzy – to było jego ulubione powiedzenie...»
«Skąd o tym wiesz, skoro go nie znałeś?»
«Znałem go... a zresztą... [nawet] gdybym nie znał rabbiego Hillela osobiście,
jego myśl byłaby Mi wiadoma, wiem bowiem wszystko o myślach człowieka.»
Gamaliel spuszcza głowę i szepcze:
«Jedynie Bóg może to powiedzieć.»
«Bóg i Jego Słowo. Ponieważ Słowo zna Myśl, a Myśl zna Słowo i kocha Je,
udziela się Mu ze Swymi bogactwami, aby dać Mu udział w Sobie. Miłość
zacieśnia więzy, czyniąc z Nich jedną Doskonałość. To Triada, która się kocha i
która na sposób boski kształtuje się, rodzi, postępuje i dopełnia. Wszelka święta
myśl zrodziła się w Umyśle Doskonałym, a jej odbicie jest w umyśle
sprawiedliwego. Czyż więc Słowo może nie znać myśli sprawiedliwych, które są
myślami [pochodzącymi] od Myśli?»
Modlą się przy zamkniętym grobie. Długo. Uczniowie i słudzy dołączają do nich:
pierwsi – na mułach, drudzy [pieszo], obciążeni bagażami. Zatrzymują się na
granicy łąki, na której znajduje się grób. Modlitwa się kończy.
«Żegnaj, Gamalielu. Wznieś się jak Hillel.»
«Co chcesz powiedzieć?»
«Wznieś się. On cię wyprzedził, potrafił bowiem wierzyć pokorniej niż ty. Pokój
z tobą.»
7434
Wołajmy o Miłosierdzie Boże

Maria Valtorta miała wiele objawień prawdziwie z Nieba ale Poemat Boga Człowieka nie może pochodzić z Nieba bo jest to inna historia od tej przekazanej bł. A.K. Emmerich.

majs

A.K. Emmerich nie napisała żadnej książki, To co jest wydane w celach komercyjnych pod jej nazwiskiem napisał Klemenso Brentano, częściowo według wypowiedzi błogosławionej, dopełnianej według własnej fantazji, lub według posłyszanych legend.

Wołajmy o Miłosierdzie Boże

Tak, bł. Emmerich nie spisała swoich objawień. Spisał je człowiek, którego widziała wewnętrznie zanim do niej przyszedł. Brentano gdy słyszał co ona mówi nawrócił się. Gdy spisywał jej objawienia i je upiększał, bł. Emmerich powiedziała mu stanowczo, że albo będzie spisywać je tak jak ona mu dyktuje albo nie będzie pisać. Jej objawienie zostało zbadane, także przez naukowców a wyprawy odnalazły wiele historycznych miejsc biblijnych. Ta zakonnica otrzymała stygmaty i zapłaciła za te bardzo dokładne wizje ogromną cenę ogromnymi cierpieniami. Czytam je 3ci raz i każdemu polecam 🙏 Gdy zacząłem czytać wizje Marii Valtorty odniosłem wrażenie, że są jak lekko czytająca się powieść a gdy już na początku zauważyłem pierwsze różnice, uznałem że to jest zupełnie inna historia wprowadzająca zamieszanie, wątpliwości, podważająca objawienia dane bł. Emmerich. Prawda jest zawsze tylko jedna i wierzę, że przekazała ją bł. Emmerich.

majs

Wołajmy o Miłosierdzie Boże
"Prawda jest zawsze tylko jedna i wierzę, że przekazała ją bł. Emmerich." Zgadzam się z tym stwierdzeniem, tylko że jedna sprawa. co przekazała A.K.Emmerich a druga sprawa, co napisał Klemenso Brentano. W tym tkwi przebiegłość szatana.
· Książka "Męka i śmierć Chrystusa Pana", której autorem jest Klemenso Brentano a podaje się nieprawdziwie autora A.K.Emmerich.
Różnica pomiędzy A.K.Emmerich a Marią Valtrotą jest, że ta pierwsza nie napisała nic a Maria Valtorta napisała 15000 stron rękopisu ułożonego do dziś w Watykanie, przy czym zaznaczała wielokrotnie i wyznaczała na pochątku każdego fragmentu, co jej było objawione a o nadyktowane.
Wielu naukowców teologów, lekarzy, biologów, geografów etc. próbowało doszukać się jakichś nieprawidłowości w Obszernym dziele A. Valtorty a jeżeli coś znaleźli to okazało się, były to fałszywe skojarzenia.
Papież Pius XII. polecił czytać Poemat Boga Człowieka a "kto przeczyta, zrozumie".
Ja osobiście co do prawdziwości bym dał pierwszeństwo Poematowi Boga Człowieka.
W filmie Mela Gibsona zauważyłem niescisłości Maria Magdalena jest prezentowana jako uratowaną przez Jezusa cudzołożnica przed ukamionowaniem a w rzeczywistości była to bardzo bogata patrycjuszka, siostra Łazarza, króra prowaziła występne życie, nawróciła się a jej nawrócenie trwało do końca jej żyćia i jest przykładem umiłowania Pana Jezusa. Również w filmie dobry fotr jest umieszcony po lewej stronie Ukrzyżowanego a zły łotr po prawej.
Pan pisze, że Klemenso Brantano się nawrócił. Judasz się także nawrócil, tylko że jego nawróceni nie przetrwało próby czasu.

Wołajmy o Miłosierdzie Boże

Klemens Brentano nie mógł mieć takiej fantazji i diabelskiej przebiegłości, żeby napisać to objawienie, a Bóg dając mu łaskę nawrócenia nie mógł pozwolić żeby zostało skażone kłamstwami. Nie pamiętam już który egzorcysta powiedział co szatan wyznał mu na egzorcyzmach, że od Pisma Świętego bardziej nienawidzi 5 ksiąg, min. Dzienniczków św. Faustyny i objawienie dane bł. Emmerich. Błogosławiona Emmerich podała tyle treści, że wiele tysięcy stron spisał Brentano a tylko część została przekazana do naszej wiedzy a resztę utajniono. Gdyby to objawienie było dziełem szatana to nie miałoby owoców w ludziach, w Kościele. Mnie twardogłowemu pomogło mi się nawrócić, w pełni uwierzyć w Boga, w Jezusa, w zbawienie, w niepokalane poczęcie Maryi, w niepokalane urodzenie Jezusa, pomogło poznać historię zbawienia, za jak zbyt wielką cenę zostaliśmy wykupieni przez Jezusa, pomogło uwierzyć w życie wieczne, w Niebo, czyściec, piekło. Jak byłem młody czytałem Biblię i zadawałem sobie mnóstwo pytań, wątpliwości na które nie mogłem znaleźć odpowiedzi. Pan Bóg przez to objawienie i prawdę tam spisaną dał mi odpowiedzi i otrzymałem o wiele więcej, Dary Ducha Świętego i ich owoce. Bogu niech będą dzięki 🙏

majs

Pan ma obszerne wiadomości i dobrą wolę. Ja jednak czytałem , że Klemenso Brentano nie prowadził pobożnego życia a A.K. Emmerich nękał aż do jej ostatnich chwil, żeby wydobyć od niej objawienia i również nie spełnił jej woli, żeby pisał tylko to, co mu powie, albo raczej żeby niczego nie publikował, i takiego człowieka pan broni i propaguje. Pan pisze, że się nawrócił. To jest możliwe, jednak nie wszyscy nawróceni wytrwają aż do końca. Judasz też się nawrócił, głosił Pana Jezusa, ale jego nawrócenie nie przetrwało próby czasu. Nieczysty charakter Brentana potwierdza jego dzieło, gdzie swoje fantazje prezentuje jako objawienia A.K.Emmerich, co również pan przyznaje w swym komentarzu. Widzę jednak, że moje próby zadość uczynienia prawdzie nie odnoszą żadnego skutku, więc dłużej nie będę naruszał pana przekonań.

Wołajmy o Miłosierdzie Boże

Tak, Brentano nie jak inni, uważający się za wolnych, wyzwolonych ludzi poeci, był zepsutym człowiekiem. Nie musiał nękać bł. Emmerich, żeby mu cokolwiek powiedziała. Nikt go specjalnie nie wzywał ale przyszedł sam gdy usłyszał z pomocą Bożą o tej cierpiącej zakonnicy i jej opowieściach. Protestanci zaraz wszczęli przeciwko niej walkę i zaczęły pojawiać się różne wymyślone historie mające zniweczyć jej objawienie.
Gdybym jako pierwsze czytał spisane przez Valtortę wizje a potem czytał bł. Emmerich, miałbym wiele do przemyślenia. Jednak opisana przez nią historia upadku aniołów w Niebie, upadek pierwszych ludzi a potem wszystkie inne wizje są tak realistyczne, tak mocno oddziaływują na duszę, że musiałbym zmieniać tory myślenia. Myślę, że bł. Emmerich widziała wojnę w Niebie i przekazała to do spisania ale zostało to pewnie przez hierarchów ukryte.